a wiec znow - zaczynam.
to nie jest pierwszy blog w mojej karierze, czy ostatni? nie wiadomo.
zwykle pisaniu towarzyszyl bardzo dalece posuniety slomiany zapal - zaczynalo sie jak zwykle od planow, jak to regularnie bede przelewac swoje mysli na ekran, a konczylo sie na... niczym. zwykle konczylo sie zanim na dobre sie zaczelo.
moze tym razem bedzie inaczej - szczerze na to licze, bo czuje jednak potrzebe posiadania swojego miejsca GDZIES.
miejsca o mnie, dla mnie, bez tematu przewodniego - o wszystkim, co klebi mi sie w glowie, drapie czaszke od wewnatrz, raduje, nie daje spokoju.
troche moralizatorskiego pitolenia o zyciu i swiecie moimi oczami (choc tak stara jeszcze nie jestem), o kulinariach i podrozach (podobno okreslenie 'szarancza' idealnie do mnie pasuje - jezdze po swiecie i zjadam wszystko)... i troche o babskim swiecie, czyli historie z cyklu 'jestem gruba, wiec na pocieszenie zjadlam jeszcze dwa ciastka, nie pomoglo', a moze i troche o kosmetykach, ciuchach i innych duperelach, w sprawie ktorych do bycia ekspertem bardzo mi daleko :)
czasem moze bede znikac, potem znow pojawiac sie... to zawsze konczy sie tak samo. jak kazda kobieta mam ciagla gonitwe mysli w glowie, milion pomyslow i zmartwien na minute - czasem trzeba w koncu to z siebie wydobyc, inaczej zaczyna sie niekontrolowanie wylewac, na rozne sposoby.
a z troski o mezczyzne, ktorego posiadam i trzyma sie dzielnie u mego boku - niechaj sie stanie blog!:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz